NOTES

Spostrzeżenia, analizy i statystyki dotyczące branży nieruchomości w Polsce i zagranicą – bez lania wody.

Patrzymy na dane, wyciągamy wnioski i próbujemy z wyprzedzeniem przewidzieć, w którą stronę może pójść rynek.

25.03.2026

LOKATA ZIEMSKA W NEVADZIE

Pahrump koreluje z Las Vegas, podobnie jak Piaseczno z Warszawą lub Oleśnica z Wrocławiem. Do pracy codziennie dojeżdżasz 40 minut w jedną stronę, ale dom czy działkę kupisz tu nawet o 30% taniej. W ciągu zaledwie ostatnich 15 lat to niepozorne dotąd miasto położone przy granicy Nevady i Kalifornii zwiększyło swoją populację o 50% i liczy obecnie prawie 50 tys. mieszkańców. Czy to dobre miejsce do inwestowania w nieruchomości? Dlaczego najwięksi amerykańscy deweloperzy przenoszą tam swoje interesy? Czy zostanie typową sypialnią Las Vegas to wszystko, na co w długiej perspektywie stać Pahrump? Zapraszam do analizy popartej kilkunastoma wizytami i badaniem rynku w tym niezwykle ciekawym biznesowo miejscu.

Przez większość XX wieku Pahrump było spokojną osadą rolniczą. Sytuacja zmieniła się w latach 90', gdy Las Vegas zaczęło przeżywać gigantyczny boom, który szybko wywindował tamtejsze ceny nieruchomości. Szukając ucieczki przed przegrzanym cenowo rynkiem, ludzie stopniowo zaczęli przenosić się do oddalonego o niespełna godzinę drogi, dużo tańszego miasta satelickiego. Modernizacja łączącej obie lokacje drogi stanowej nr 160 oraz znacznie łagodniejsze prawo budowlane hrabstwa Nye tylko ułatwiły masową migrację. Między 1990 a 2000 rokiem populacja miasta wystrzeliła z 7,4 tysiąca do niemal 25 tysięcy, co sprawiło, że wokół dawnych rancz i farm błyskawicznie zaczęły wyrastać nowe osiedla domów. Trend trwa po dziś dzień i w ostatnich latach znów się nasila.

Choć najtańsze działki budowlane kupisz tu już za 5000 dolarów, to nie pojedyncze domki, a gigantyczna skala działań największych amerykańskich deweloperów napędza aktualny rozwój miasta. Ogromne połacie ziemi do zagospodarowania (Pahrump ma powierzchnię prawie dwa i pół raza większą od Krakowa!) to doskonały kąsek dla dużych graczy, którym w Sin City po prostu zaczyna brakować miejsca. Kluczowy jest tu kontekst geograficzny: dolina Las Vegas otoczona jest bowiem wysokimi górami, które w naturalny sposób tworzą barierę dla nowych inwestycji w praktycznie każdą stronę. Wyjątkiem jest właśnie kierunek zachodni i wspomniana wyżej droga nr 160, która prowadzi do Pahrump.

W Stanach Zjednoczonych realizacja dużych projektów mieszkaniowych wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce. Dominującym modelem są tam tzw. master-planned communities, czyli zintegrowane, samowystarczalne osiedla. Zanim inwestor wbije  pierwszą łopatę na kupionej wcześniej, ogromnej działce, dzieli ją na mniejsze parcele, kompleksowo uzbraja w media, buduje sieć dróg i tworzy pełną infrastrukturę. Zwykle najpierw powstają najpierw tereny zielone, klub dla mieszkańców czy kompleks basenów, a dopiero wokół nich wyrastają później budynki. Nie sprzedaje się marzeń i wizji tylko pokazuje realne atuty inwestycji, dostępne do korzystania od razu po zakupie domu. To dokładnie odwrotnie niż u nas.

Sztandarowym przykładem takiego rozwiązania jest Mountain Falls w centrum Pahrump - gigantyczne osiedle zaplanowane docelowo na ponad 3200 domów. Wokół nowoczesnego pola golfowego stworzono tam niemal osobne miasteczko z własnym zapleczem rekreacyjnym, siłowniami i terenami spacerowymi. Swoje inwestycje rozwijają tu m.in. Lennar czy Taylor Morrison, które miałem okazję zobaczyć podczas jednej z wizyt w Pahrump latem 2025 roku. Skala tych projektów jest tak duża, że domy prezentowano nam przy pomocy melexa...

Typowi mieszkańcy takich dzielnic to głównie klasyczni przedstawiciele amerykańskiej klasy średniej. Z jednej strony mamy młode rodziny, dla których rynek w Las Vegas stał się finansowo nieosiągalny, a Pahrump pozwala im otrzymać ten sam standard budynku, ale za cenę niższą o blisko 100 tysięcy dolarów. Z drugiej strony, miasto przyciąga też sporą liczbę emerytów, którzy spieniężają swoje dotychczasowe, drogie domy w Vegas i przenoszą się do tańszych, nowoczesnych osiedli z pełną infrastrukturą. Taka zamiana pozwala im nie tylko podnieść standard życia dzięki licznym udogodnieniom (kluby seniora, winnice), ale też zachować znaczną nadwyżkę kapitału w portfelu. Znaczenie ma też, przybierający na sile w ostatnich latach, istny exodus z sąsiedniej Kalifornii. Z powodów politycznych, skrajnie wysokich cen nieruchomości oraz obciążeń podatkowych tysiące mieszkańców Złotego Stanu wybiera na swój nowy dom sąsiednią Nevadę. W Pahrump o takich przypadkach słychać dosłownie na każdym kroku, co potwierdzono nam również w lokalnych biurach sprzedaży deweloperów.

Samo Pahrump, choć kojarzone z wolniejszym tempem życia, posiada solidne zaplecze usługowe: funkcjonują tu sklepy wielkopowierzchniowe takie jak Walmart czy Home Depot oraz kilka kasyn, jak Nugget czy Lakeside, które dają zatrudnienie lokalnej społeczności. Jednak prawdziwy impuls prorozwojowy może przynieść planowana przy południowej granicy miasta inwestycja o zupełnie innej skali niż wszystkie dotychczasowe razem wzięte.

Ambitny projekt Las Vegas Spaceport, który ma być prywatnym portem kosmicznym (jedynym na świecie!), stworzy docelowo kilka tysięcy wysokopłatnych miejsc pracy, co całkowicie zmieni dotychczasowy profil ekonomiczny okolicy. Cały kompleks technologiczny zaplanowany jest na ogromnym obszarze 240 akrów, położonym przy drodze łączącej Vegas z Pahrump. Jego sercem będzie 3-kilometrowy pas startowy przystosowany do poziomego startu i lądowania samolotów kosmicznych (tzw. spaceplanes). Te miałyby stać się nową super-atrakcją Vegas i przyciągać kolejne miliony turystów z całego świata. Na tym jednak nie koniec - infrastruktura obejmować ma również Space Academy, czyli centrum edukacyjne STEM dla przyszłych inżynierów i pilotów, oraz hangary serwisowe o powierzchni 10 tys. m² przeznaczone dla prywatnych firm z sektora NewSpace. Na koniec zaplecze turystyczne z luksusowym hotelem i restauracją z widokiem na pas startowy. Rzecz jasna, byłem na miejscu rok temu - póki co, oprócz prac geodezyjnych niewiele się dzieje, a według informacji dostępnych w internecie trwa etap otrzymywania zezwoleń, uzgodnień i lokalne przepychanki polityczne.

Gdzie w tym całym zamieszaniu jest miejsce dla skromnych inwestorów z Polski? Ameryka oferuje przestrzeń dla każdego - od rynkowych gigantów po wolnych strzelców szukających wysokomarżowych nisz. Jedną z nich jest segment custom homes, czyli budowa unikalnych domów na indywidualnie dobranych działkach. To strategia idealnie wypełniająca lukę po korporacyjnych deweloperach, których seryjna zabudowa nie odpowiada potrzebom wszystkich klientów. Wielu ludzi szuka bowiem większej prywatności, możliwości postawienia dodatkowego budynku typu ADU (np. na domowe biuro lub pod wynajem), prawa do trzymania zwierząt czy budowy basenu bez narzuconych z góry schematów. Kluczowym argumentem pozostaje również brak HOA, czyli amerykańskiego odpowiednika naszej wspólnoty mieszkaniowej, która nie tylko drastycznie ogranicza niezależność właściciela nieruchomości, ale generuje też wysokie, stałe koszty miesięczne w ramach czynszu.

I to właśnie jeden z atutów Pahrump, gdzie poza pojedynczymi, zamkniętymi osiedlami rzadko występują ograniczenia wspólnotowe. Wybór powierzchni działek w mieście jest bardzo szeroki - od kilkuset do kilku tysięcy metrów kwadratowych, więc każdy znajdzie tu coś dla siebie. Wykorzystują to lokalni, mali deweloperzy, których pojawia się tu coraz więcej. Nie konkurują oni bezpośrednio z gigantami typu D.R. Horton, lecz szukają pojedynczych parceli, które lepiej wpiszą się w gusta klientów marzących np. o małym ranczu. Przypomina mi się w tym miejscu historia z biografii Andre Agassiego, legendy tenisa z Las Vegas, który w książce wspominał czasy dzieciństwa, gdy wraz z ojcem szukał domu z działką na tyle dużą, by zbudować na niej własny kort tenisowy, co udało im się zrealizować finalnie dopiero poza deweloperskimi osiedlami pełnymi takich samych domków.

Podczas ostatniego wyjazdu odwiedziliśmy kilka takich butikowych inwestycji domów jednorodzinnych. Udało nam się również porozmawiać z generalnym wykonawcą, który działa na zlecenie małych inwestorów i tylko potwierdził nasze obserwacje - Pahrump daje małej deweloperce naprawdę spore pole do popisu. Z racji tego, że w mieście pojawia się coraz więcej emerytów i weteranów, najpopularniejsze są dedykowane im budynki parterowe bez schodów, nie większe niż 150 m². Do tego koniecznie garaż, najlepiej na dwa auta ze względu na panujące w Nevadzie upały. Koszt budowy takiego produktu waha się w granicach $180 000 za stopę kwadratową, co przy 150 m² daje około $290 000 za gotowy, wykończony pod klucz dom. Do tego dochodzi oczywiście zakup samej działki, jej ogrodzenie, formalności i przyłącza mediów, więc finalna kwota przekroczy $330 000. Nieruchomość, w której byliśmy, została wystawiona przez dewelopera za $385 000, co daje marżę na poziomie $55 000, czyli około 16% stopy zwrotu z inwestycji. Liczby, jak sami widzicie, nie odbiegają od naszych polskich realiów.

Przejdźmy teraz do samych gruntów, ponieważ to na nich obecnie skupiamy główne działania. Ceny w mieście zaczynają się już od kilku tysięcy dolarów i zależą od kilku kluczowych czynników. Pierwszym z nich jest lokalizacja. Pahrump można podzielić na trzy strefy: południową, centralną i północną, z których każda oferuje inwestorom inne walory. Południe znajduje się najbliżej wjazdu od strony Las Vegas i w przyszłości zostanie najszybciej wchłonięte przez rozrastającą się metropolię. Już teraz skrajne punkty zabudowy jednorodzinnej obu miast dzieli zaledwie 25 minut spokojnej jazdy samochodem, a realizacja projektu portu kosmicznego tylko przyspieszy proces połączenia. W centrum tradycyjnie koncentruje się życie miejskie - mamy tu szkoły, sklepy, restauracje, kasyna oraz liczne małe biznesy, jednak powierzchnie dostępnych parceli rzadko przekraczają 1000 m². Część północna charakteryzuje się z kolei spokojną zabudową, znaną z typowych amerykańskich przedmieść - ciche uliczki zakończone zatoczkami, przestronne działki, zadbane domy i pickupy na podjazdach. Warto tu dodać, że z tej części miasta do Vegas można dotrzeć również alternatywną trasą od północy, korzystając z drogi nr 95. Jest to także najbliższy punkt wypadowy do Doliny Śmierci, czyli parku narodowego odwiedzanego corocznie przez ponad milion turystów.

Należy pamiętać, że kupienie tu dowolnej działki nie jest gwarancją przyszłego zysku. Obecna wartość zależy w dużej mierze od dostępu do mediów - parcele z prądem czy studnią naturalnie wycenia się wyżej niż te nieuzbrojone. Prawdziwym boosterem dla inwestycji mogą być natomiast działania urzędu miejskiego, który sukcesywnie podłącza kolejne ulice do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. To zaś najmocniej stymuluje wzrost cen gruntów, a dowodów na prawdziwość tej teorii znajdziemy na portalu Zillow całe mnóstwo. Działki, które 10 lat temu nie posiadały dostępu do mediów i kosztowały $5000, dziś, po podłączeniu do sieci warte są już $15 000, bez dodatkowego wkładu finansowego ze strony właścicieli. Trzeba zatem podkreślić, że inwestowanie w grunty to gra długoterminowa - jeśli liczysz na szybki zwrot z kapitału, ta strategia zdecydowanie nie będzie dla Ciebie odpowiednia.

Nie oznacza to jednak, że na działkach w USA nie da się zarabiać w inny sposób niż tylko poprzez wzrost wartości w czasie. Niezwykle popularny jest tu bowiem land flipping, polegający na szukaniu okazji poniżej ceny rynkowej i ponownym oferowaniu ich na sprzedaż. W mediach społecznościowych można znaleźć wielu amerykańskich szkoleniowców, którzy reklamują skuteczność tej metody. Sami mogliśmy się o niej przekonać w 2025 roku, gdy wyszukaliśmy grunt przeceniony o 75%, który kupił jeden z naszych inwestorów. Działka za $3500 została przez nas wystawiona tydzień później za $11 500 i w ciągu zaledwie dziesięciu dni znalazła nowego nabywcę, dając po opłatach ponad 100% stopy zwrotu. Przypadek? Szczęście? Absolutnie nie - cały czas analizujemy kilka kolejnych, równie obiecujących okazji z podobnym potencjałem.

Na dzień dzisiejszy mamy za sobą ponad 30 transakcji kupna-sprzedaży tanich działek w Pahrump, przeprowadzonych dla inwestorów z Polski w ciągu ostatnich dwóch lat. Czy jest to temat dla każdego? Zdecydowanie nie, ponieważ przy tego typu projektach kluczowa jest cierpliwość i wizja długoterminowa, wybiegająca nawet kilkanaście lat w przód. Jednak w dobie geopolitycznych zawirowań - pandemii, inflacji, wojen i ogólnej niepewności ekonomicznej, trudno mi obecnie wytypować lepsze aktywo, które w bezobsługowy sposób przechowa wartość kapitału w czasie, szczególnie po tak dynamicznych wzrostach cen złota i srebra, które naturalnie mogłyby być alternatywą dla lokaty ziemskiej. Ostateczna decyzja jednak zawsze należy do Ciebie - tekst nie jest bowiem poradą inwestycyjną.

25.01.2026

LAWINA PRZECEN NA FLORYDZIE

Rynek tanich gruntów w regionie Cape Coral po raz pierwszy wziąłem pod lupę w 2022 roku. Zaintrygowany cenami na portalu Zillow - wręcz niewiarygodnie niskimi jak na polskie realia - wsiadłem w samolot, by zweryfikować to na miejscu. Ponieważ była to moja pierwsza styczność z amerykańskimi nieruchomościami, zakładałem, że w ofercie musi być jakiś haczyk. Nadmierna ostrożność okazała się potem bolesną lekcją, bo gdy wróciłem tam w 2024 roku, te same działki wyceniano już dwu-, a nawet trzykrotnie wyżej. Skąd tak nagły wzrost?

W czasie pandemii cała Floryda przeżyła prawdziwy migracyjny boom. Nie było tam praktycznie żadnych obostrzeń covidowych, tanie (w porównaniu z Chicago czy Nowym Jorkiem) nieruchomości i wprost wymarzona pogoda do pracy zdalnej. Tylko w latach 2020-2023 populacja stanu wzrosła o ponad 1,5 mln osób, a znaczna część nowych mieszkańców decydowała się na przenosiny na zachodnią stronę półwyspu, a nie okolice Miami (w badaniu United Van Lines hrabstwo lee County wskazano jako nr 1 w USA z udziałem ok. 77% ruchu „inbound”). Dlaczego akurat tam?

Po pierwsze: ceny, które są dużo niższe na wschodnim wybrzeżu. Żyje się tu też dużo spokojniej - co przyciąga zarówno rodziny z dziećmi, jak i emerytów. Samo Cape Coral kusi niesamowitą siecią kanałów (jest ich więcej niż w Wenecji!), dzięki czemu można mieć tu dom z własnym pomostem i łódką w cenie zwykłego mieszkania w Miami. Mix wszystkich powyższych czynników bardzo szybko podbił ceny nieruchomości w okolicy. Dziś jednak trend zdecydowanie się odwrócił - ofert przybywa, sprzedaż wyhamowała, a ceny spadają (często dwucyfrowo względem szczytu!). Najmocniej widać to właśnie w rejonie Cape Coral, który według raportów analitycznych uchodzi obecnie za najgorszy rynek mieszkaniowy w całych Stanach Zjednoczonych. Pisze o tym, m.in. The Wall Street Journal.

Źrodło: https://www.wsj.com/real-estate/florida-cape-coal-home-prices-3f64a0df

Spróbujmy znaleźć przyczynę tak nagłej zmiany koniunktury. Gdy pandemia się skończyła, praca zdalna zaczęła być ograniczana, a życie w innych stanach wróciło do normalności, napływ nowych mieszkańców wyraźnie osłabł. Znacznie zmienił się również koszt pieniądza. W latach 2020-2022 kredyty hipoteczne w USA były rekordowo tanie (raty 2% - brzmi znajomo?), co pozwalało ludziom kupować nieruchomości bez odczuwalnego obciążenia miesięcznego budżetu. Gdy jednak stopy procentowe poszybowały w górę, rata zaczęła dawać po kieszeni. Wielu Amerykanów, głównie tych, którzy zdecydowali się wtedy na second home lub działkę wakacyjną, postanowiło wycofać się z inwestycji, stąd rynek zalała fala nowych ofert. Świetnie pokazują to suche statystyki: w maju 2021 roku na lokalnym rynku było 1 659 aktywnych ogłoszeń sprzedaży nieruchomości, w grudniu 2025 roku ponad 12 000!

Źrodło: https://fred.stlouisfed.org/series/ACTLISCOU12071

Czy to idealny moment, by na nowo zacząć szukać swojej szansy na zakup nieruchomości na Florydzie? Tego nie wiem. Widzę natomiast pierwsze desperackie próby sprzedaży, których na Zillow jest dziś zatrzęsienie. W całym Lee County jest obecnie prawie 2500 ofert gruntów z ceną poniżej 20 000 dolarów (ok. 71 100 zł przy obecnie bardzo niskim kursie dolara). Już teraz promocje rzędu 25% nie są niczym rzadkim, a składając odpowiednią liczbę zapytań, bez problemu kupisz coś nawet o połowę taniej niż w 2024 roku. Poniżej przykład dwóch losowo wybranych ogłoszeń w mieście North Port, z rabatem prawie 30% względem pierwotnej ceny ofertowej:

Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć ofertę sprzedaży na portalu Zillow.
Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć ofertę sprzedaży na portalu Zillow.

Z perspektywy czasu okazało się więc, że odpuszczenie zachodniej Florydy w 2022 roku i skupienie się w tym czasie na Nevadzie - gdzie wraz z innymi inwestorami z Polski nabyliśmy od tamtej pory ponad 30 tanich działek w Pahrump, niedaleko Las Vegas - było trafioną strategią. Teraz jednak sytuacja w Słonecznym Stanie zmieniła się na tyle, że warto ją ponownie przeanalizować - i to właśnie planuję zrobić podczas kilku tegorocznych wizyt w Miami.

31.12.2025

"GONIMY ZACHÓD!"

To dość często przytaczany w dyskusjach argument, głównie przez deweloperów i agentów nieruchomości: "mieszkania w Polsce, zwłaszcza w największych ośrodkach, takich jak Warszawa, Trójmiasto czy Wrocław, są wciąż bardzo atrakcyjne cenowo względem największych miast Niemiec, Francji czy Anglii. Prognozy wskazują jednak, że w najbliższych latach szybko dogonimy pod tym względem zachodnią Europę". W rozmowie z programem „Biznes Klasa” posłużył się nim także Jarosław Szanajca, prezes Dom Development, czyli największej polskiej spółki deweloperskiej.

Sęk w tym, że nie mamy prawa płacić za podstawowe dobra jak dom, samochód lub sprzęt AGD tyle samo, co Holendrzy czy Francuzi, bo nasze zarobki są 2-, 3-, a nawet 4- krotnie niższe niż u bogatszych sąsiadów.

Załączona poniżej mapa Voronoi App jasno pokazuje, że jesteśmy w ogonie Europy pod względem stawki godzinowej, co siłą rzeczy przekłada się także na inne wskaźniki: miesięczne wynagrodzenia brutto i netto, roczne zarobki oraz ogólną siłę nabywczą. Polska ma w wielu kategoriach zachodnie ceny, ale nadal wschodnie zarobki.

Źrodło: https://www.visualcapitalist.com/average-wages-across-europe-map

Doskonale zobrazowała ten kontrast jedna z naszych ostatnich reels, w której porównaliśmy ceny materiałów budowlanych w amerykańskim Home Depot (Las Vegas) i łódzkim sklepie niemieckiej sieci Obi.

Wnioski? Mimo że w Nevadzie zarobki są dwa razy wyższe (mediana = 13 850 zł msc. przy kursie $1 = 3,60 zł) nasz koszyk materiałów wyszedł podobnie, a w wielu pozycjach nawet taniej niż w Polsce.

Źrodło: https://www.visualcapitalist.com/mapped-median-salary-by-u-s-state

I tu dochodzimy do statystyk, które najlepiej podsumowują absurd całej sytuacji. Według portalu Zillow, średnia cena wykończonego, wolnostojącego domu jednorodzinnego w Las Vegas to około 450 000 dolarów. W Polsce, według danych Gratka.pl, za taką samą nieruchomość trzeba zapłacić średnio 1,36 mln złotych.

Gdy porównamy teraz medianę rocznych zarobków dla Nevady ($54 800 brutto, czyli ok. 197 tys. zł brutto przy kursie $1 = 3,60 PLN) z medianą w Polsce (GUS: 7082 zł brutto miesięcznie, czyli ok. 85 tys. zł brutto rocznie), okazuje się, że mieszkaniec Las Vegas potrzebuje zaledwie 8 lat i 2 miesięcy, żeby kupić wymarzony dom. Polak - 16 lat, czyli prawie dokładnie dwa razy dłużej!

Czy na pewno o takie doganianie Zachodu nam wszystkim chodziło?

Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć pełną ofertę sprzedaży.

Kluczowym wskaźnikiem sukcesu gospodarczego danego kraju zawsze powinna być relacja zarobków do ceny metra kwadratowego. Bez realnego wzrostu siły nabywczej, forsowanie zachodnich stawek przy wschodnich płacach prowadzić będzie bowiem do dalszego finansowego osłabiania społeczeństwa i blokowania szans na własny dom kolejnym pokoleniom.

28.12.2025

CENY W USA SPADAJĄ O 27%

Donald Trump zamieścił na portalu Truth Social grafikę pokazującą wykres realnego kosztu zakupu domu od Lennar, który jest drugim największym deweloperem w USA. Widzimy tam, że od szczytu w 2022 roku do dnia dzisiejszego firma obniżyła ceny sprzedaży aż o 27% (z $511k na $375k). Efekt Trumpa? Nie do końca.

Źrodło: https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/115786794866668336

Wykres oryginalnie przygotowany przez firmę analityczną Reventure App pokazuje, że Lennar jako pierwszy z dużych graczy po prostu zmienił strategię i przestał przetrzymywać swój towar w zaporowych cenach. Ta strategia przyniosła im wymierne efekty - pomimo trudnych warunków rynkowych sprzedaż wzrosła o 18% rok do roku, gdy pozostali duzi gracze nadal pozostają na tym polu na minusie. Po prostu obniż cenę, a kupujący wrócą - precedens czy nowy trend na 2026 rok?

Źrodło: https://x.com/nickgerli1/status/2004961042980544860/photo/1

Największe spadki widać obecnie przede wszystkim w stanach będących częścią tzw. Sun Belt (głównie Południe i Zachód), które najmocniej „wystrzeliły” w pandemii. Przykład? Floryda. Na naszych social mediach przytaczałem już kilkakrotnie przykład działek w mieście North Port (FL), które analizowałem w 2020 roku. Parcele kosztujące wtedy $5000, niedługo później oferowane były za $15000 - czysta spekulacja, charakterystyczna dla rynkowej fazy manii.

Wspomniany w raporcie Reventure App spadek cen u Lennar (-27%) dotyczy średniej dla całego kraju. Są jednak miejsca, gdzie presja jest jeszcze silniejsza. W Teksasie w maju 2022 roku net price wynosiła $352 000, a pod koniec 2025 roku spadła do około $230 000, co oznacza obniżkę rzędu 35%! Na niewiele mniejsze promocje mogą liczyć kupujący na Florydzie i w pozostałych wschodnich stanach USA.

Net prices są generalnie znacznie lepszym barometrem cen niż oficjalne statystyki median. Pokazują bowiem faktyczny koszt zakupu domu ponoszony przez kupującego, po uwzględnieniu wszystkich zachęt: rabatów, dopłat do kosztów transakcyjnych, finansowania obniżonego oprocentowania kredytu czy wyższego standardu wykończenia, który pokrywa deweloper, by zachęcić klienta do wyboru jego oferty.

Źrodło: https://x.com/nickgerli1/status/2004956911612067997?s=20
Źrodło: https://x.com/nickgerli1/status/2004955190676652213?s=20

Czy drastyczne zniżki cen u tak dużych deweloperów jak Lennar mogą być sygnałem nadchodzącego większego kryzysu finansowego, o którym wielu ekonomistów mówi w kontekście 2026 roku? W kolejnym wpisie przyjrzymy się bliżej teorii 18-letnich cykli na rynku nieruchomości - koncepcji, która zakłada powtarzalny rytm: boom → przegrzanie → korekta → odbudowa. Sprawdzimy, gdzie według tego modelu jesteśmy dziś i co nas może czekać w najbliższej przyszłości.